sobota, 12 listopada 2016

Zemsta #1

-Nel! Kochanie chodź do mnie! –zawołała mnie Zoey.
-Co się znowu stało? Jak zwykle to ja muszę do Ciebie biegać – krzyknęłam do przyjaciółki zbiegając ze schodów
-Jakie masz plany na dziś? Zapewne tradycja : śniadanie ,prysznic ,trening , szukanie pracy mimo ,że jej nie potrzebujesz i nudny wieczór ,zgadłam?
-Znasz mnie jak nikt ,dokładnie takie mam plany. A co?
-Mama  zaprasza na weekend do NY , ja mam wolne a ty dopiero szukasz pracy. Co ty na to? I tak nie masz nic do stracenia.
-W sumie czemu nie ,widać że Ci zależy. Dobra ,zgadzam się. –powiedziałam do przyjaciółki.
-Okey ,na którą zarezerwować bilety? Tylko wybierz odpowiednią godzinę aby załapać się na imprezę u moich znajomych. Pasowałaby Ci  szesnasta?
-Czemu nie? A teraz zrób mi śniadanie a ja idę się naszykować na trening. –powiedziałam ,po czym nie czekając na odpowiedz pobiegłam do pokoju ,a następnie do łazienki wziąć prysznic. Po porannej toalecie ,przebrałam się w sportowe ubranie oraz uczesałam moje długie i proste włosy w koński ogon. Na nogi włożyłam  najwygodniejsze adidasy jakie mam i zapakowałam torbę sportową. Zabrałam jeszcze w rękę iPhone’a i słuchawki ,a następnie zeszłam na dół do kuchni gdzie czekało na mnie pyszne śniadanie przygotowane przez moją ukochaną Zoey i karteczka o treści ,, Musiałam wyjść do pracy ,wracam po czternastej. Mam ochotę na smaczny obiad ,całuje sis J  Ps. Zarezerwowałam bilety na godzinę 16:10 ,wydrukowane leżą na półce u mnie w pokoju. Kocham Cię ‘’. Odłożyłam kartkę i zjadłam śniadanie ,wychodząc z kuchni odstawiłam naczynia do zmywarki oraz chwyciłam butelkę z wodą na trening i pyszny koktajl odżywczy. Kocham tą dziewczynę ,a szczególnie jej śniadania. Z domu od razu wybrałam się do klubu bokserskiego na dwu godzinny trening z moim sparing partnerem Markiem ,jest w porządku nawet chciałby czegoś więcej lecz ja  poza przyjaźnią nic do niego nie czuje.  Trening jak trening ,był ciężki ale taki powinien być. Te dwie godziny minęły mi bardzo szybko ,oczywiście pilnie potrzebowałam prysznica i przebrać się w ubrania ,w których przyszłam. Wychodząc pożegnałam się ze wszystkimi oraz włożyłam słuchawki do uszu i puściłam muzykę. Spacerkiem poszłam do domu zostawić torbę i wziąć opaskę na iPhone’a  ,po czym udałam się na jogging. Biegnąc przed siebie wpadłam na kogoś. Na szczęście jedyne co ucierpiało to moja duma  ,wyjęłam słuchawki z uszu i podniosłam głowę do góry. Ujrzałam przystojnego ,dobrze zbudowanego bruneta z pięknymi zielonymi oczami.  Podniosłam się do góry i powiedziałam:
-Bardzo przepraszam ,przez muzykę nie zauważyłam ,że na Ciebie ,przepraszam na pana biegnę.
-Nic się nie stało ,jestem Patrick. A można spytać jak ty masz na imię? – zapytał i uśmiechnął się zniewalająco.
-Cornelia ,naprawdę mi przykro ,to całkowicie moja wina. Muszę już biec ,szukam pracy pilnie i muszę zanieść parę CV.
-Czekaj –powiedział gdy chciałam odejść- jeśli szukasz pracy to chyba mogę Ci pomóc. W firmie ,w której pracuje jest parę wolnych stanowisk ,właściwie w firmie mojego ojca. Może w takim razie pójdziesz ,ewentualnie możemy pobiec –zaśmiał się uroczo ukazując dołeczki w policzkach- na kawę i opowiem Ci więcej o tej pracy.
-Nie wiem czy to dobry pomysł , piłam już jedną kawę niedawno. Może po prostu dasz mi namiar na tę firmę.
-Nie ma mowy nie puszczę Cię bez rozmowy i twojego numeru telefonu. Nie daj się prosić ,ta praca jest warta chociaż jednego spotkania ,obiecuje.
-Niech Ci będzie , tylko jedna kawa. –powiedziałam a chłopak tylko się zaśmiał. Szliśmy spacerkiem do  małej klimatycznej kawiarni. Zamówiliśmy kawę i porozmawialiśmy trochę ,opowiedział mi o pracy trochę pogadaliśmy prywatnie. Po rozmowie pobiegłam do domu dopracować CV  i je wydrukować. Wysłałam CV emailem do różnych firm ,a wydrukowane spakowałam w koszulki i teczkę aby porozwozić do firm.  Zrobiłam mi i Zoey pyszny obiadek ,naszą ukochaną zupę krem z dyni ,filet z kurczaka z kaszą kuskus i sałatką oraz pyszny krem czekoladowy na deser ,który zdarza nam się raz na miesiąc albo rzadziej. Dodatkiem do obiadu była woda z cytryną i miętą ,zupę postawiłam na blacie gdy przyjaciółka weszła do domu.
-Kochanie! Myj ręce i chodź do kuchni ,obiad gotowy.-zawołałam do Zoey.
-Jakie miłe przywitanie ,stęskniłaś się za mną? –zadrwiła Zoe
-Bardzo! Jak możesz w to wątpić? –zaśmiałam się ,po czym razem z nią zasiadłyśmy do wspólnego obiadu. Po zjedzonym posiłku poszłyśmy się spakować na wyjazd ,tradycyjnie jedna walizka ledwo mi starczyła. Ach te uroki olbrzymiej garderoby i wielkiej ściany butów. Poszłyśmy się umyć ,umalować i przebrać na wyjazd.   Za dwie godziny mamy samolot ,więc należy już ruszać aby być wcześniej na lotnisku.  Na miejscu byłyśmy za pół godziny ,zanim przeszłyśmy przez odprawę i przez wszystkie formalności mogłyśmy wsiadać do samolotu. Miałam miejsce obok okna ,a Z obok mnie. Całą podróż przegadałyśmy a następnie wsiadłyśmy do taksówki ,którą pojechaliśmy do domu rodziców Zoji.  Przyjęli nas z otwartymi ramionami ,zarówno mnie jak i oczywiście swoją córkę. Od razu zasypali nas pytaniami o to czy nie jesteśmy głodne ,zmęczone ,wspólnie odpowiedziałyśmy ,że nie i udałyśmy się do naszego pokoju ,aby się przebrać na imprezę ze znajomymi mojej współlokatorki. Na imprezę wybrałam klasyczną małą czarną  , czarneszpilki z paskiem,  bordowąkopertówkęnaszyjnikz połówką serduszka ,który dostałam od przyjaciółki  , pierścionekzaręczynowy mamy , Włosy pokręciłam lokówką i zrobiłam  smokey eye ,delikatne konturowanie i  mocne bordowe matowe usta pasujące do torebki.  Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam moją przepiękną przyjaciółkę w przepięknej białej zwiewnejsukience z odkrytymi plecami , 
 , w szpilkach w odcieniu pudrowego różu  , kopertówce w takim samym kolorze co buty  ,drugiej części naszyjnika ,  srebrnympierścionku z nieskończonością ,który dostała ode mnie na urodziny . Miła pięknie spięte blond włosy w kok i delikatny makijaż z brązowo-beżowym makijażem oka ,delikatnym konturowaniem i  beżowymi ustami.

-Wyglądasz jak milion dolarów ,kochanie –powiedziałam przyjaciółce                                 
-Ty także ,a chyba jeszcze lepiej niż ja. Może uwiecznijmy tą chwilę zdjęciem?
-Bardzo chętnie ,cudowny pomysł- powiedziałam po czym zrobiłyśmy fotki i wstawiłyśmy na instagram mój i jej.  Gdy zeszłyśmy na dół jej mama prawiła nam liczne komplementy a my ruszyłyśmy taksówką na imprezę.  Bawiłyśmy się na niej świetnie ,wróciłyśmy z niej dopiero nad ranem i położyłyśmy się spać.