sobota, 17 października 2015

3. Luke i Bell. Michael i Niki. Charlie i Braian. (Demony są w tobie we mnie i w każdym z nas)

Obudziłyśmy się o godzinie 6. Wzięłam prysznic, uczesałam i wyprostowałam włosy ,następnie zrobiłam lekki makijaż. Nie miałam zbyt wielkiego wyboru w wyborze ubrania ,na nogi założyłam czarne, nieprześwitujące rajstopy , czarną spódnicę od mundurka ,białą koszulę ,czarny krawat i długą pelerynę od mundurka z logiem szkoły. Zastanawiałam się jakie założyć buty wybrałam więc zwykłe , klasyczne długie converse. Dziewczyny też już były gotowe , Bell już czekała radośnie przy drzwiach.
-Niki ,chodź już musimy iść.- niecierpliwie mówiła przyjaciółka.
-Już idę wariatko. - szłyśmy pod pokój Luka i Michaela. Bell tak pędziła ,że myślałam o przyśpieszonym rytmie serca. Gdy już byłyśmy Bell od razu zapukała ,a ja opierałam się o drzwi bo serce mi prawie wysiadło. Nagle otworzyły się drzwi ,a ja straciłam równowagę i gdyby nie brunet upadłabym na podłogę.
-Co ci się stało? Wyglądasz jakbyś miała zaraz paść.
-Ta wariatka -powiedziałam zdyszana- tak pędziła ,że myślałam tylko o wysiadającym sercu.
-Chcesz chwilę usiąść albo napić się wody?
-Nie ,możemy iść do wielkiej sali tylko nie będziemy pędzić.
-Okey- zaśmiał się  brunet- zresztą Luke od wczoraj wariował i tylko gadał o Annabell. Rano jak wstał tylko patrzył jak będzie wyglądać lepiej.
-Zabawne , ona miała tak samo- zaśmiałam się- widać ,że od razu wpadli sobie w oko. Przy śniadaniu przedstawię Ci Charlie, Madie i Braiana.
-Będzie mi miło ,prawie nikogo tu nie znam. Wiesz co ,gdyby nie ty nie dałbym rady.
-Nie ma za co. Naprawdę jest tu wiele życzliwych osób. -powiedziałam gdy już wchodziliśmy do stołówki. Zobaczyłam ,że przy stole siedzą Charlie i Madie ,a obok nich Braian. Brat gdy mnie zobaczył od razu wstał od stołu i podszedł do mnie , przytulił mnie i podniósł do góry. Gdy odstawił mnie na ziemie ,powiedziałam:
-Hej braciszku. Przedstawiam  Ci Luka i Michaela ,bracia z pierwszego roku.
-Miło mi poznać. Widzę , że moja kochana siostra objęła Cię swoim opiekuńczym ramieniem- zaśmiał  się mój brat. - Żartuje rzecz jasna, Niki lubi pomagać.
- Chodźcie ,usiądziemy. Niki ,dziś dostaniesz swoją ulubioną sałatkę  z grzankami.
-Mmmm ,rozpieszczają mnie. Siadajmy , jeszcze coś. Charlie ,Madie to Michael i Luke , poznajcie się.- zapoznali się i usiedliśmy do śniadania. Zjedliśmy śniadanie  ,następnie udaliśmy się na lekcje. Moją pierwszą lekcją były eliksiry , Braian miał Obronę przed czarną magią a Luke i Michael mieli Zielarstwo.  Lekcje mijały szybko bo uwielbiam tą szkołę i  te zajęcia. Po czterech lekcjach nastąpił obiad w związku z czym godzinna przerwa a po niej ostatnia lekcja w moim przypadku latanie. W sumie dla mnie lepiej bo i tak mam pomóc pani profesor przy uczniach pierwszej klasy. Postanowiliśmy rozegrać mecz Quidditch'a , podzieliliśmy się na dwie drużyny. Byłam w drużynie z przyjaciółkami i z kilkoma chłopakami ,oczywiście wygraliśmy. Postanowiłyśmy jeszcze polatać , zobaczyłyśmy z Bell chłopaków. Podleciałyśmy do nich i zgarnęłyśmy ich na miotły i poleciałyśmy w górę.
-Hej , trzymaj się. -powiedziałam do Michaela- uważaj nie spadnij.
-Kurdę , dziewczyno. Nie strasz mnie tak- uśmiechnął się- wiesz , że wszyscy patrzą.
-Zazdroszczą bo oni nie mają takiej okazji. Dobra zaczyna się lekcja , uważaj i trzymaj się lecimy w dół.- polecieliśmy w dół , Bell z Luckiem też. Odstawiłam miotłę do pozostałych , pożegnałam się z Bell i podeszłam do pani profesor i uśmiechnęłam się.
-Witam- powiedziała profesor Smith- dzisiaj razem z najlepszą uczennicą drugiego roku pomożemy odkryć wam dar lewitacji. Będziemy was wywoływać po kolei , a najpierw Nikita zaprezentuje wam w jaki sposób będziemy to wykonywać. Nikta choć zaprezentujemy , potrzebuje do tego jednej osoby najlepiej chłopaka musi pomóc podnosić osoby. -Michael się zgłosił - Dobrze , będziecie robić to z podskoku z asekuracją. Choć tu Michael , oczywiście Nikita jest lekka i to umie ale zaprezentuje wam jak musicie to zrobić. Ale pamiętajcie nie każdemu musi wyjść. Dobra zaczynamy , widzicie stoimy z złączonymi rękami aby nie stała wam się krzywda. Nikita musi najpierw pomyśleć o lewitacji i o tym , że pragnie wznieść się w powietrze i jak już jest gotowa podskakuje do tyłu na nasze ręce i jeśli się wam uda po podskoku wzniesiecie się w powietrze. -zaprezentowałam to- i tak to właśnie wygląda. Oczywiście jak już nabierzecie wprawy będziecie mogły siedzieć i lewitować , nie koniecznie z podskoku. Zapraszam teraz pierwszą osobę z listy.
Z całej grupy udało się pięciu osobom , muszę przyznać całkiem niezły wynik. Po zajęciach wzięliśmy miotły i zawiadomiliśmy Braiana i dziewczyny , Luke i Michael dobrze sobie radzili . Siedzieliśmy sobie w na miotłach i czekaliśmy na resztę , gdy przyszli Bell wskoczyła na miotłę do Luka , Charli wzięła jedną z Braianem , Madie zabrała miotłę Michaela jak poszedł odłożyć szatę od mundurka więc poleciał ze mną.
-Mogę Cię o coś zapytać?- zapytał Michael.
-Jasne , wal śmiało. -powiedziałam
-Czemu taka piękna i oblegana dziewczyna zadaje się akurat ze mną?
-Nie rozumiem twojego pytania. Jesteś miły, zabawny i nie wstydzisz się przyjąć pomocy. A ja chcę wam pomóc.
-Słuchaj nie musisz się nade mną  litować , jestem dużym chłopcem dam sobie radę. Jesteś miła ale wiem , że nigdy nie będę dla Ciebie wystarczająco dobry.
-Lecimy na trybuny i pogadamy , wytłumaczę Ci coś. -polecieliśmy na trybuny i usiedliśmy na krzesełku.- Słuchaj wszyscy myślą , że jestem płytka i mój chłopak musi być bogaty,  mieć pozycję wśród ludzi i być starszy. To nie jest prawda , od razu gdy Cię zobaczyłam wiedziałam , że możemy się zaprzyjaźnić.
-Jak to możliwe , nie pasuję do Ciebie i .....- przerwałam mu. Dotarło do mnie , że mi się podoba.
-Nic nie mów - pocałowałam go- Sorry , muszę lecieć pogadamy później. -teleportowałam się do pokoju.
Siedziałam  sama w pokoju jakieś piętnaście minut i przyszły dziewczyny.
-Oj Niki -podeszły do mnie i mnie przytuliły- chłopak siedział i był w takim szoku , że nawet się nie ruszył.
-Bell , co ja zrobiłam. Myślałam , że zapadnę się pod ziemie , chyba go trochę zaskoczyłam.
-Trochę , Niki chłopak był w takim szoku , że Braian i Luck musieli go zaprowadzić do pokoju. Braian zaraz tu będzie  powiedział ,że przyjdzie  tobą pogadać.
-Jak zwykle kochany braciszek. Dobra idę się położyć , niech mnie obudzi czy coś.
Spałam piętnaście minut bo potem obudził mnie Braian. Zapytałam się gdzie są dziewczyny to powiedział , że gdzieś wyszły.
-Siostrzyczko co jesteś taka smutna? Nie przejmuj się , potem wszystko sobie wyjaśnicie z Michaelem..
-Braian , daj już z tym spokój. Nie mam ochoty o nim gadać , zaprosiłeś już Charlie na jesienny bal?
-Skąd ten pomysł? Czemu miałbym ją zaprosić?
-Masz mnie za głupią? Widać , że ją lubisz a ona Ciebie. Przestań mnie wreszcie chronić i się o  mnie martwić , nie mam już pięciu lat i rozumiem czemu to robisz. Podążaj za swoimi marzeniami i nie przejmuj się mną.
-Niki Kocham Cię i martwię się o Ciebie. Naprawdę nie masz nic przeciwko abym ją zaprosił? Myślisz , że się zgodzi?
-Oczywiście , zgodzi się napewno.  A ja załatwię jej najpiękniejszą sukienkę jaką kiedykolwiek świat widział. - brat popatrzył na mnie wzrokiem mówiącym ''nie upodabniaj jej do siebie''- Obiecuje nie będzie czarna.
-Pod jednym warunkiem , pogadasz z Michaelem i go zaprosisz na bal.
-Zwariowałeś?! Nie zrobię tego , nie zaproszę go on powinien to zrobić.
-Nie czekaj tylko bierz sprawy w swoje ręce. Tym bardziej , że pierwszy rok rzadko chodzi na jesienny bal bo są nowi. Mam plan jak sprawić aby każdy poszedł na bal w parze.
-Jaki plan? Nie da się tego zrobić.
-Wątpisz? Dobra już Ci mówię. Dzisiaj wyślemy wiadomości do wszystkich uczniów , że mają się stawić o siódmej na stołówce bo mamy ważne ogłoszenie na temat jesiennego balu. Powiemy wszystkim , żeby zaprosili osobę ,z którą chcą iść albo dobrali się w pary przyjaciół , znajomych aby było im raźniej. Ja zaproszę Charlie , ty Michaela , Bell Luka albo odwrotnie a ja namówię mojego kumpla aby umówił się z Madie chociaż myślę , że nie muszę go namawiać.
-Zaproś Charlie dziś , ja idę do Michaela go zaprosić i pogadać z Lukem.
-Ok , zadzwonię do dziewczyn , że mogą już wracać a ty leć.
-Kocham Cię i dziękuje- powiedziałam i wyszłam z pokoju. Biegłam korytarzem do pokoju chłopaków. Gdy już byłam przy drzwiach zapukałam bez zastanowienia. Drzwi otworzył mi Luke:
-Muszę z wami pogadać.
-Okey wejdź.
-Zacznijmy od tego , że masz zaprosić Annabell na jesienny bal , na sto procent się zgodzi. I uprzedzam twoje pytanie Jesienny bal jest dla uczniów oznaką rozpoczęcia pierwszego semestru , pani dyrektor ogłosi go dopiero w piątek.
-Bell jest u siebie?- zapytał Luke
-Tak, pewnie jest tam sporo osób więc poproś ją na korytarz. Pewnie wynajmiemy Was do wysyłania wiadomości , więc zostań tam a my przyjdziemy jak pogadamy. -Luke pomachał i wyszedł.
-Przepraszam Cię za dzisiejszy dzień. Nie powinnam była ale nie mogłam się powstrzymać bo chyba ... się zauroczyłam albo zakochałam.
-We mnie? Jesteś taka piękna możesz mieć każdego a wybrałaś akurat mnie.
-Jesteś miły , fajny , przystojny i od razu zwróciłam na Ciebie uwagę. Pójdziesz ze mną na jesienny bal?
-Naprawdę? Oczywiście , że tak. -usiadł obok mnie i mnie pocałował.
-To co idziemy wysyłać wiadomości?
-Jasne , chodź idziemy. - wstaliśmy , ujął moją dłoń i  poszliśmy do mojego pokoju. Gdy weszliśmy do pokoju zobaczyłam tam  osiem  osób.
-Jak dużo ludzi, czekaliście na nas.
-Chodźcie ,usiądźcie gdzieś , twoje łóżko jest wolne i ustalamy kto do kogo wysyła. -powiedział Braian. Poszliśmy usiąść na moim łóżku.
- Więc tak  Zoe (dziewczyna z pierwszego roku ,z którą wczoraj gadałyśmy) wyśle wiadomości do dziewczyn z pierwszego roku, Luke i Michael do chłopaków. Ja , Charlie, Madie i Bell wyślemy do ludzi z drugiego roku jest nas trzydzieści osiem więc ja wyśle do pierwszych dziesięciu osób z listy, Charlie od jedenastego do dwudziestego  numeru , Madie od dwudziestego pierwszego do dwudziestego dziewiątego a Bell do pozostałych czyli od trzydziestego do trzydziestego ósmego. Roxy wyśle do dziewczyn z trzeciego roku a Braian do chłopaków. Rayan do chłopaków z czwartego roku a Alex do dziewczyn.
-Przez fb, sms'a czy organizer szkolny? -Zapytał Rayan
-Organizer bo od razu dostaną wiadomość a przez FB nie każdy odczyta. Wiecie co napisać?
-Mniej więcej- powiedziała Bell- ja bym napisała coś takiego. ,, W związku z Jesiennym balem , który zostanie ogłoszony w piątek zapraszamy na bardzo ważne spotkanie dotyczące organizacji par. Proszę wszystkich o stawienie się o siódmej rano na stołówce.'' No i podpis najlepiej Nikity bo każdy ją zna.
-Was też. No ok to piszemy to. - każdemu zajęło to około czterdziestu minut. Na mój organizer przyszło mnóstwo wiadomości z odpowiedzią ''będziemy''.
-Skoro już skończyliśmy -powiedziała Roxy- może pójdziemy polatać na boisko qudditch'a. Jedna miotła na dwie osoby. To dzwonimy jeszcze po Zacka dla Madie i mamy duet. -poszliśmy na boisko a tam był już Zack współlokator Braiana.
-Bierzemy miotły na dwie osoby i w górę- Powiedziała Alex , poszliśmy po miotły usiadłam z Michaelem na miotle i polecieliśmy w górę. Wszyscy się śmiali i cieszyli.
-Bell - krzyknęłam - dajesz beczkę.- dziewczyna zaśmiała się.
-Nie mogę, przecież jest Luke. Może spaść.
-Podlecę do was Luke przesiądzie się do Michaela a ja do Ciebie.
-Okey dawaj. Luke przygotuj się do przesiadki do brata , zobaczysz niezłą sztuczkę. -podleciałam do Bell i Luka na tyle blisko aby chłopak mógł bezpiecznie przejść. Gdy byliśmy już bezpiecznie na miotle a chłopaki odlecieli zaczęłyśmy kręcić beczkę. Alex krzyczała abyśmy przestały bo się zabijemy.
-Spoko Alex już skończyłyśmy i zobacz żyjemy. Nie robię tego pierwszy raz- Alex popatrzyła na mnie ze wzrokiem ''zabije Cię , zbyt ryzykujesz''. - Alex! -zawołałam -Przepraszam wiem , że się martwisz.
Chciałam ją dogonić ale nagle wypadł mój iPhone. -Cholera!- krzyknęłam i razem z Bell zleciałyśmy na dół.
-Jezu , Ronnie serio jak zaczyna Ci się układać w innych sferach , to brak Ci szczęścia.
-Muszę pojechać jutro do domu po drugi albo nawet teraz. Michael!- zawołałam go- chodź tu!- chłopaki podlecieli na dół. -Masz teraz czas , muszę jechać do domu po poprzedni telefon.
- Napewno lepszy niż mój rzęch. Dobra to idziemy?
-Jasne , a z tym rzęchem da się coś robić. Wolisz się teleportować czy się przejść?
-Myślę , że wolę się teleportować. Będzie szybciej i się nie zmęczymy.
-Potem zabieram Cię na fastfood. -teleportowaliśmy się do mnie do salonu aby nie wystraszyć Victorii i tacie. Jedli właśnie kolacje.
-Witaj Victorio, witaj tato. Przyjechaliśmy tylko na chwilę po telefon.-szliśmy już po schodach i usłyszałam wołanie Victorii. Krzyknęłam , że zaraz przyjdziemy i poszliśmy do mojego pokoju.
-Wchodź do środka raczej blokada Ciebie nie dotyczy. -Michael wszedł bez problemu, otworzyłam szufladę z telefonami- No to ja wezmę iPhone 6 srebrny.
-Wow , ile ty ich masz , zazdroszczę.
-Mam jeszcze grafitowy Braiana , jak chcesz to mogę Ci go oddać. Ojciec i tak za tydzień ma nam załatwić iPhone 7.
-Serio? Nie mogę go przyjąć.
-Naprawdę , spoko Braian nie będzie zły. Chodź do jego pokoju- wyciągnęłam książkę i otworzyło się przejście do pokoju brata.
-Macie nawet przejście do swoich pokoi? Powiedź mi jeszcze ,że macie monitoring albo ochronę.
-Jeśli o to chodzi mamy magiczną barierę.  Monitoring też ale tylko wtedy kiedy bariera jest wyłączona albo kiedy nas nie ma.
-To jakaś schiza, komu aż tak nie ufacie?
-Dianie ,to zwykła suka. Kiedyś chciała mnie zabić i udusić.To chcesz ten grafitowy?
-Nie wiem czy mogę go przyjąć ale jeśli mówisz , że Braian się nie pogniewa to jasne. -podałam mu iPhone z pudełkiem wróciliśmy po mój , schowałam oba do torebki i ruszyliśmy na dół to salonu. Od razu wszystkie spojrzenia padły na nas.
-Victorio , tato to Michael , Michael to mój tata John i Victoria moja macocha. A to Diana moja przyrodnia siostra - dodałam niemrawo. Usiedliśmy na kanapie naprzeciwko nich , sypały się pytania. Michael był tak zestresowany , że musiałam ratować sytuacje.
-Powinniśmy już iść , nie możemy późno wrócić do szkoły.
-Zostańcie dzisiaj u nas ,my zadzwonimy do szkoły.
-Nie , Victorio. Może całą paczką przyjedziemy w weekend.
-Bardzo się cieszę. Pamiętasz aby przyjechać ze znajomymi na otwarcie restouracji w tą sobotę.
-Zapomniałam o tym , dobrze Victorio jutro to załatwię i zadzwonię.
-Dowidzenia Veronico ,czekam na wiadomość od ciebie - powiedziałam Victoria. Po wyjściu udaliśmy się do najbliższego fast food'a Five Guys. Ja złożyłam jedzenie i musieliśmy czekać na nasze zamówienie. Poczekaliśmy około osiem minut i poszłam odebrać zamówienie  dla siebie zamówiłam Littele Hamburger z pickles, tomatoes, grilled onions i kechup. Dla Michaela Becon burger z grilled mushrooms, grilled onions, mustard, tomatoes. Do tego wzięłam duże frytki i dwa duże napoje z dolewkami. Zjedliśmy nasz posiłek i wróciliśmy do szkoły. Było dość późno , około godziny dwudziestej, wróciliśmy do szkoły i udaliśmy się od razu do pokoi. Michael odprowadził mnie pod pokój , pocałował mnie i poszedł do siebie. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam śpiące dziewczyny. Umyłam się szybko i przebrałam w piżamę i położyłam się spać. Tak skończył się ten dzień , mam nadzieję ,że kolejny będzie równie dobry :)
Dobranoc wszystkim ,życzy Nikita.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz