Do Nowego Jorku przyleciałam w nocy ,nie chciałam spotkać się w sprawie mieszkania w nocy ,więc pojechałam do hotelu. Z właścicielem mojego nowego mieszkania umówiłam się o godzinie dziesiątej ,zaplanuje wszystko. Zdecydowałam ,że muszę kupić auto ,skoro mam nowe życie mogę wybrać co tylko chcę. Po namyśle wybrałam coś nieoczywistego czyli Lamborghini Aventador LP 700-4 (czarne). Obejrzałam zdjęcia mieszkania ,jest fajnie urządzone nie muszę nic zmieniać. Było późno lecz nie miałam co robić ,postanowiłam pobiegać związałam włosy w tak zwany koński ogon , założyłam długie czarne spodnie dresowe ,czarną bluzę adidasa z kapturek i buty new balance 574 czarno-białe. Po przebraniu chwyciłam iPod Shuffle Srebrny oraz kartę do pokoju. Gdy wychodziłam kobieta na recepcji zapytała się mnie czy chcę zostawić kartę w recepcji ,odpowiedziałam ,iż tak ,życzyłam miłej pracy i poszłam biegać.
Biegnąc mijałam wiele ludzi wracających z imprez ,pominę fakt ,że są pijani . Niestety nie znam Nowego Jorku ,więc biegłam prosto przed siebie. Po półtorej godzinie biegania wróciłam do biegania ,poszłam do recepcji po kartę ,a następnie do pokoju. Poszłam pod prysznic ,a następnie przebrałam się w za dużą koszulkę i krótkie spodenki. Miałam jeszcze trochę czasu i postanowiłam kupić drugi laptop od ''spraw osobistych''. Zamówiłam Notebook APPLE MacBook 12 Retina Złoty MK4N2ZE/A. O siódmej rano zamówiłam śniadanie : omlet ze szpinakiem i grzanki z masłem czosnkowym oraz sok pomarańczowy. Śniadanie przynieśli mi w ciągu dwudziestu minut. Zjadłam w miarę szybko i poszłam do łazienki umyć ręce ,buzie i zęby ,a następnie podeszłam do walizki i wyjęłam z niej ubrania do założenia. Zdecydowałam się na czarną sukienkę z wycięciem na plecach i czarne szpilki na platformie. Jako dodatki wybrałam dużą kopertówkę , dwie bransoletki lilou: czarną i czarno-szarą , dwa pierścionki na palce serdeczne: na prawą rękę i na lewą oraz wiszące kolczyki z łapaczem znów. Poszłam do łazienki i zrobiłam delikatny makijaż i delikatnie pokręciłam włosy. Spakowałam swoje rzeczy do torebki ,poprawiłam rzeczy w walizce i upewniłam się ,że zabrałam wszystkie rzeczy po czym opuściłam pokój. Zjechałam na dół windą do recepcji ,oddałam kartę do pokoju i zapłaciłam za niego. Wyszłam na dwór przed hotel i udałam się do najbliższego starbucks ,dwie przecznice dalej. Dotarłam na miejsce i zamówiłam Caffè Americano na wynos ,usiadłam do stolika i wypiłam ją. W międzyczasie nieproszony przysiadł się do mnie jakiś facet , miał może 26 lat , miał ciemne włosy (czarne ) ,niebieskie oczy i był wysoki.
-Hej mogę się przysiąść?- zapytał jak podszedł do stolika
-Wolałabym nie -odpowiedziałam oschłym tonem ,on i tak usiadł na przeciwko mnie.
-Już za późno , nazywam się Daniel ...-chciał dokończyć a ja mu przerwałam.
-Nieważne jak pan się nazywa ,nie mam czasu na nieistotne rozmowy -dopiłam kawę i wstałam od stolika ,uprzednio zabierając wszystkie rzeczy- mam nadzieję ,że spotka pan kobietę chętną do rozmowy. Do niezobaczenia ,proszę pana.- Dodałam i wyszłam z kawiarni
Do spotkania z właścicielem mieszkania została mi niecała godzina ,postanowiłam złapać taksówkę. Jak każdy wie w Nowym Yorku o tej porze bardzo trudno złapać taksówkę udało mi się w pięć minut. Taksówkarz włożył moją walizkę do bagażnika ,po czym zapytał mnie o adres i zawiózł mnie na miejsce. Gdy byliśmy na miejscu zapłaciłam za kurs ,zabrałam walizkę i kopertówkę ,następnie rozejrzałam się po okolicy. Tak jak myślałam było pięknie i czysto ,teraz tylko myślałam o tym aby właściciel się nie spóźnił. Z właścicielem umówiłam się w parku niedaleko mieszkania. Udałam się więc do parku ,usiadłam na ławce naprzeciwko fontanny. Wyjęłam z torebki telefon i zobaczyłam na wyświetlaczu Daniell Battler ,odebrałam:
-Tak słucham?
-Witam ,z tej strony Daniell Battler ,byliśmy umówieni w sprawie mieszkania.
-Tak oczywiście , tak jak się umawialiśmy mam czekać w parku?
-Tak ,ja już parkuje ,a pani jest już na miejscu?
-Czekam na pana na przeciwko fontanny.
-A jak panią rozpoznam?
-Blondynka , czarna sukienka i czarna walizka w kolorowe kropki. Myślę ,że nie będzie problemu ,do zobaczenia panie Battler.
-Do zobaczenia panno Carter. -powiedział a ja się rozłączyłam. Czekałam około trzech minut a to co zobaczyłam potem , przerosło moje oczekiwania , choć wolałabym nazwać to inaczej wkurzyło mnie. W moją stronę szedł mężczyzna od kawy.
-Panna Carter? -zapytał niepewnie ,uśmiechając się chytrze.
-Pan Battler?- zapytałam ździwiona
-Tak ,miło panią widzieć lecz przykro mi ,że pani życzenie się nie spełniło.
-Na szczęście dzisiaj wszystko załatwimy ,a potem nie przewiduje spotkań z panem.
-Skąd taka wrogość? Zawsze jest pani taka sympatyczna ,czy tylko dla mnie?
-Raczej zawsze ,pan nie jest tak wyjątkowy abym dla pana była bardziej niesympatyczna. Możemy już jechać obejrzeć mieszkanie ,czy ma pan zamiar gawędzić ze mną w parku?
-Z panią nawet cały dzień ,widzę ,że się pani śpieszy więc możemy jechać do mieszkania a potem do notariusza.
-Świetny pomysł , panie Battler. Szkoda ,że tak późno.- wymieniliśmy się docinkami i poszliśmy do jego samochodu. Walizkę włożył do bagażnika ,a ja wsiadłam na fotel pasażera. Od parku było blisko do mieszkania ,więc byliśmy szybko pod budynkiem. Pokazał mi mieszkanie ,pasowało mi było przestronne , nie chcąc go spotkać jutro wybraliśmy się do notariusza. Podpisałam umowę i przejęłam od niego klucze i akt własności. Odwiózł mnie pod budynek i nadszedł upragniony czas pożegnania się:
-Miło się z panem robi interesy ,panie Battler.
-Z panią także ,panno Carter. Na pani szczęście moja ciotka ma mieszkanie piętro niżej ,a musi pani wiedzieć ,że często u niej bywam.
-Pan nazywa to szczęściem ,a ja wolałabym nazwać to nieszczęściem bądź okolicznością niesprzyjającą mojemu spokojowi. Do niezobaczenia ,panie Battler. -Uśmiechnęłam się i udałam się do budynku. Przywitałam się i przedstawiłam się portierowi ,po czym udałam się na górę. Rozpakowałam moje ubrania z walizki do garderoby. Mając dość wrażeń jak na cały dzień położyłam się na nowym i ogromnym łóżku ,pod nosem powiedziałam sobie Witaj w Nowym Jorku ,Liliano.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz